piątek, 25 marca 2016

STRAPS BRA - gdzie kupić?

    Ozdobne ramiączka do biustonosza zdecydowanie stały się hitem 2016. Sprawiają, że nawet najzwyklejszy t-shirt wygląda oryginalnie i zwraca na siebie uwagę. Jednak gdzie można znaleźć je najtaniej? Takie gotowe staniki koronkowe, usztywniane i/lub push-upem można kupić stacjonarnie lub przez internet, jednak ich cena waha się między 100, a nawet 300 zł i rzadko kiedy schodzi poniżej. Znacznie bardziej opłaca się kupić same ramiączka, które bez problemu można przypiąć do naszego ulubionego stanika fajnie go odmieniając.




Gdzie kupić?

  • promees.pl najtańsze: 26 zł, przesyłka 8 zł


  • marlettolingerie.pl najtańsze: 39 zł, przesyłka 15 zł

  • magicboxshop.pl najtańsze: 24 zł, przesyłka 10 zł



  • szyfoniera.com najtańsze: 28 zł, przesyłka 12 zł (inpost: 7,50 zł)


Ja zdecydowałam się na ramiączka ze strony promees.pl i jestem bardzo zadowolona. Nie spodziewałam się aż tak fajnego efektu, a do tego przesyłka została wysłana tego samego dnia od składania zamówienia.



A Wam podoba się ten efekt? Co o tym myślicie? 

czwartek, 18 lutego 2016

Aktualizacja: luty (wielki powrót do blogowania)

W związku z maturą, wyprowadzką z domu, studiami i nowym otoczeniem blog mój pozostał na dłuższy czas bez właściciela, jednak oto i jestem! Przychodzę, tak na nowy początek z aktualizacją włosów, bo od  czegoś trzeba zacząć

 Przez okres, kiedy mnie tu nie było całkowicie zaniedbałam włosy ograniczając się do szamponu i od czasu do czasu odżywki z silikonami typu nivea long repair. Myślałam, ze skoro już wyprowadziłam włosy do jako-takiego stanu, przestałam używać suszarki, prostownicy, to wystarczy im tylko taka forma pielęgnacji, czyli jej brak. Przyznam, myliłam się. Włosy strasznie ucierpiały, szczególnie końcówki i byłam zmuszona je ściąć (ok. 10 cm). Przyczyniły się do tego stanu również szaliki, czapki, minusowe temperatury, spanie w mokrych włosach i wszystkie te rzeczy, których prawdziwe włosomaniaczki unikają :) Tak niestety moje włosy musiały przetrwać jesień i zimę.


Na długości nadal są przesuszone, ale wystarczy kilka miesięcy olejowania i po potraktowaniu ich bogatszą maską powinny wrócić do normy. Na razie jedynym plusem ich przesuszenia jest niesamowita objętość.


Długości nie mierzyłam, ale porównując z ostatnią aktualizacją są dużo krótsze.
A Wy pamiętacie o pielęgnacji włosów zimą?

czwartek, 25 czerwca 2015

Aktualizacja włosów, czerwiec

   
Przez ostatnie kilka miesięcy pielęgnacja moich włosów ograniczała się do szamponu i odżywki do spłukiwania, ze względu na przedmaturalny brak czasu i pomaturalny odpoczynek. Myślałam, że taka uboga pielęgnacja odbije się na ich kondycji, lecz szczerze mówiąc nic takiego nie zauważyłam. Wydaje mi się wręcz, że ich wygląd się poprawił i zaczęły bardzo szybko rosnąć. :)



Skorzystałam z dzisiejszej pogody i zrobiłam zdjęcia w naturalnym świetle. :)



Zdjęcie z lampą:



środa, 24 czerwca 2015

Podkład mineralny od Annabelle Minerals, lepszy od podkładów w płynie?

    Moim odwiecznym utrapieniem od kiedy pamiętam jest cera. Większych problemów z nią nie mam, sporadycznie wyskoczy mi jakiś nieprzyjaciel, ale zdarza się to na prawdę od święta. Dosłownie. Gdy spędzam czas w domu moja cera wygląda wręcz idealnie, jednak gdy tylko mój mózg przyjmie do wiadomości, że za kilka godzin wychodzę na randkę/zakupy/imprezę, z premedytacją podrażnia mi mieszki włosowe, każe mi przy tym rozdrapywać wszystko, co było niewidoczne i kończę z twarzą tak czerwoną, jakbym dopiero co dostała poparzenia. Poważnego.

 
    A propos poparzeń, tych słonecznych raczej nie doświadczam ze względu na uczulenie, które sprawia że unikam opalania. Mianowicie należę do osób uczulonych na słońce, na szczęście tylko lekko, więc pół godziny spędzone na słońcu kończy się jedynie swędzącymi plamami na całym ciele. Stąd kolor mojej cery, przypominający bardziej trupi, niż żywy. W związku z tym od podkładu oczekuje aby nie zapychał, był lekki, jednak jednocześnie dobrze kryjący sine miejsca jak również te zaczerwienione i miał szeroką gamę kolorystyczną, zaczynając od wręcz białego.




    Do zakupu podkładów mineralnych skłoniły mnie liczne pochlebne recenzje na ich temat na wizażu i blogach, jednak byłam do nich sceptycznie nastawiona ze względu na to, ze nigdy nie używałam sypkich podkładów i nawet nie przepadam za pudrami. Jednak kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Mój poprzedni podkład się skończył, został mi Revlon Colorstay którego jednak nie zaryzykowałabym używać na co dzień. Szukałam czegoś z niższej półki cenowej i tak trafiłam na podkłady Annabelle Minerals. Nie mogłam się zdecydować, czy jestem bardziej żółta, czy różowa, czy potrzebuje bardziej matu, krycia czy rozświetlenia. W wyborze pomogły mi opinie w internecie i z tego co wyczytałam, matująca wersja wypada najlepiej i aby nie ryzykować z kolorem, odcień wybrałam z palety odcieni Natural (dostępne są trzy typy podkładów: kryjące, matujące, rozświetlajace, z których wybiera się odcień skóry:  Beige, Natural, Sunny i Golden, które dzielą się kolejno od najjaśniejszych do najciemniejszych).



   Do podkładu musiałam zamówić pędzel, którego nie posiadałam bo zwykłam malować się palcami. Przy sypkim podkładzie byłoby to niemożliwe. I tutaj się zdziwiłam, gdyż pędzle z tej firmy nie mają już tak idealnych recenzji jak reszta produktów, a ceny za nie są zbyt wysokie w stosunku do jakości. Nie zachęciło mnie to do zakupu. Zaczęłam więc szukać miejsca, gdzie mogłabym zamówić i ten konkretny podkład i dobry pędzel. Okazało się, że jedyną taką stroną, gdzie oferowane są produkty Annabelle Minerals (oprócz ich firmowej strony) był Mintishop. Do koszyka oprócz podkładu i kilku próbek, trafił pędzel Hakuro 50s. Jest to mój pierwszy pędzel do podkładu i jak na razie jestem bardzo zadowolona, więc mam nadzieje ze posłuży mi jak najdłużej.


   Gdy przesyłka do mnie dotarła, pierwsze co zauważyłam po otwarciu podkładu to to, jak solidnie zrobione jest opakowanie. Nic nie ma prawa się wysypać, osypać, zepsuć podczas noszenia w torebce, nic się również nie powinno stać, gdy podkład wypadnie nam z rąk. Brawo Annabelle Minerals! Jednak inaczej wygląda sprawa z próbkami, nie da się ich otworzyć tak, żeby nic się nie wysypało. Zbyt dużo produktu w zbyt małym pojemniczku.

Po nałożeniu tego podkładu cera wygląda o wiele lepiej, można nim budować krycie, nakładać kilka warstw, jednak moim zdaniem jedna, góra dwie wyglądają dobrze, większa ilość produktu na twarzy nie wygląda już naturalnie, a i tak nie zakryje wszystkiego i trzeba się ratować korektorem.



  Cenowo również podkład wypada dobrze, zapłacimy 34 zł za 4g produktu, lub 59zł za 10 g produktu. Zamówiłam tę mniejszą wersję, jednak sądzę ze starczy mi na co najmniej pół roku przy codziennym stosowaniu. Za próbki zapłacimy 8 zł, jednak wolałabym zapłacić 4 zł za połowę mniej produktu, która przy którymś otwieraniu i tak znajdzie się na podłodze.




Czy jestem zadowolona? Tak, myślę że na co dzień już nie wrócę do podkładów w płynie, które mnie zapychały, skoro za taką samą ceną, lub niższą (w stosunku do wydajności) mogę mieć podkład mineralny, który nie tylko poprawia wygląd cery, ale też ją pielęgnuje. 

Co sądzicie o podkładach mineralnych?


niedziela, 15 marca 2015

Bardzo krótkie podumowanie półrocznej pielęgnacji -zdjęcia

Tak jest obecnie:





 Tak było:


Porównując;



Myślę, ze progres jest, szczególnie w długości :)


Teraz zastanawiam się, czy nie ściąć włosów wyrównując wszystkie do długości grzywki,
czyli jakoś tak:


środa, 4 marca 2015

olej Amla do włosów ciemnych

Czyli kosmetyk należący do grupy tych mniej-pachnących, o ile to dobre określenie tego duszącego zapachu. Ale to ten właśnie olej moje włosy kochają najbardziej...


... chociaż jest na bazie parafiny, dodatkowo z dodatkiem ziół i może przyczynić się do wysuszenia włosów, są mięciutkie, a po puchu obecnym po każdym myciu nie ma ani śladu!
Zawsze dodaje do niego łyżeczkę olejku ze słodkich migdałów, żeby odżywić włosy a nie tylko oblepić je parafiną. Efekt jest jaki jest, mnie satysfakcjonuje. Dodatkowo wygładza włosy na długości i jest łatwy do zmycia. :)